Amberif Design Award (2014)

Konkurs o takiej nazwietowarzyszy Targom Amberif już prawie 20 lat.  Jest jednym z ważniejszych konkursów dla projektantów biżuterii nie tylko z Polski, ale niemal z całego świata. Ma ogromne znaczenie promocyjne. Ogłoszenie wynikówi rozdanie nagród jest jedną z uroczystości, w katalogu targowych imprez. Nagroda Główna to 10.000 złotych, taka kwota już piechotą nie chodzi.
        Informacje o temacie przewodnim i oczekiwania organizatorów są bardzo widoczne w mediach oraz internecie bo organizatorom zależy na dużej ilości uczestników.
        I trudno tą informację przeoczyć.
        Amberif Design Award ma swojego, niezmiennego od lat Konsultanta Generalnego i Kuratora Konkursów Wszelakich, bo może nie wszyscy wiedzą, ale Konsultant ów obsługuje merytorycznie inną ważną polską imprezę dla projektantów, mianowicie Konkursy Legnickie.
        Patrząc na to z dystansu mamy wszystkie sprzyjające warunki by konkurs był poważnym i oczekiwanym przez projektantów wydarzeniem, bo Kurator (i nie bójmy się tego słowa), niemal Muza patronująca temu wydarzeniu ma tytuł naukowy i sprawuje urząd Dziekana Wydziału Wzornictwa Gdańskiej ASP, gdzie również przekazuje wiedzę i umiejętności studentom tej Uczelni.
Inaczej mówiąc idealne warunki by Konkurs na stał się Najważniejszym Międzynarodowym Konkursem w Polsce i był, czego należało by oczekiwać wylęgarnią utalentowanych projektantów, którzy jeszcze przed uniesieniem nagród z podium byli by kuszeni lukratywnymi propozycjami zatrudnienia przez spragnionych nowych pomysłów producentów.
        Niestety, tak nie jest, a producenci już nawet nie mają chęci wzruszać ramionami, mimo iż większość z nich wie, że po pokonaniu wszystkich atrybutów konkurencyjności obecnie można jedynie postawić na design.
        Niestety, rzeczywistość jest inna. Nie będę analizował nagrodzonych prac, bo to mało porywające zajęcie ale nie pomylę się wcale, jeżeli powiem, że żadna z nagrodzonych prac na przestrzeni 18 lat nie była „Designem” we właściwym rozumieniu tego słowa.

DrukowanieDrukowanie
        Bo design to inaczej projekt, rozumiemy też pod tym hasłem wzornictwo, a ten termin już w prostej linii łączy się z produkcją.
        Czy w takim razie zeszłoroczne Grand Prix czyli karmelowy lizak w kształcie koła z wtopionym kawałkiem bursztynu nazwany pierścionkiem jest designem ?
        No absolutnie nie jest, nie jest nawet sztuką w kategoriach estetycznych. Jest jedynie ekscesem polegającym na zaskoczeniu. Artysta może i ma prawo zaskakiwać, ale tu największym zaskoczeniem jest decyzja Jury.
        Mam nadzieję, że nie tylko ja stawiam sobie to proste pytanie: dlaczego i po co wydaje się spore pieniądze na poważnie wyglądająca imprezę, której plonem jest lizak z bursztynem?
        W jakim celu organizuje się konkurs, który pod pozorem konkursu dla projektantów lansuje produkty z pogranicza bezużytecznego kiczu będące jedynie pożywką dla poszukujących sensacji ?
        Prawdopodobnie, zaraz się odezwą głosy, że to nie kicz a Sztuka. Może. To temat na osobną dyskusję, i dość w sumie ciekawą, bo o kondycji sztuki, która w ostatnich latach stała się dość dziwna wychodząc z założenia, że estetyka to problem, którym dzisiaj zajmują się już nieliczni filozofowie.
        Ale wracając do tematu, to konkurs z Designem w tytule i należało by oczekiwać pomysłów i wzorów biżuterii z bursztynem pomyślanej tak by mogła być powielana, mówiąc wprost – produkowana.
        Bo projektant to ktoś, kto pracuje dla kogoś kto produkuje. Jest najemnikiem.
        Natomiast Artysta może tworzyć dla siebie, do szuflady, dla rodziny czy znajomych.

DrukowanieDrukowanie
        Może nawet czasem coś sprzedać.
        Gdy nie potrafię zrozumieć istoty zjawiska stawiam sobie pytanie: kto za to płaci?
        Bo wydaje mi się, że jeżeli ktoś przeznacza na coś pieniądze, to musi mieć przeświadczenie, że nie wyrzuca ich w błoto. I ta świadomość przeraża.
        Bo jakie są korzyści z prawie dwudziestu kolejnych edycji konkursu, jakie wymierne korzyści mieli producenci biżuterii z bursztynem ?
        Pozytywnych nie widzę, ale negatywnych jest sporo.
        Po pierwsze, konkurs w żaden sposób nie przekłada się na rozwój firm jubilerskich, bo żadnego tak naprawdę z nagrodzonych projektów wyprodukować ani sprzedać się w większej ilości nie da. Bo komu potrzebny lizak z bursztynem czy okropna broszka ze śmieciowych okruchów bursztynu zlepionych nieskładnie czymś lepkim?

DrukowanieDrukowanie
        Ale największą szkodę Konkurs robi projektantom, zwłaszcza laureatom. To może wydawać się absurdem, ale tak w konsekwencji jest.
        Uczestnicy konkursu to w większości młodzi ludzie, dopiero raczkujący po swojej projektanckiej drodze. Szukający własnego stylu, własnych rozwiązań i stylu.
        To oczywiste i prawidłowe. I co dzieje się gdy młody projektant dostaje worek pieniędzy i laur sławy za to coś co zrobił? Kamery, wywiady, gratulacje, czerwony dywan i rok w wieńcu laurowym.
        Każdego to zniewala. A, co gorsze utwierdza mocno w przekonaniu, że ta ścieżka, którą jak mu się wydaje odnalazł wcześniej niż inni za chwilę zmieni się w A-4 i na dodatek bez punktów poboru opłat.
        Przecież dostał Grad Prix na ważnym Konkursie, na Ważnych Targach i od Bardzo Ważnego Jury. No nie ma mowy o pomyłce, jest gwiazdą i wie o co chodzi w dzisiejszej biżuterii.
        A co potem? No cóż, euforia mija, ścieżka zamiast zmienić się w autostradę kończy się kłębowiskiem jeżyn. Dywan zwinięto, światła zgasły.
        Nie szkodzi, Amberif Design Award jest co roku, tak jak wiosna. Jutro będzie lepsze, będą nowi projektanci, którzy po raz kolejny dadzą szansę bursztynowi.
        No dobrze, ale jak to jutro ma wyglądać ? Patrząc z perspektywy tych 18 edycji trudno doszukać się korzyści. Myślę tu nie o korzyściach jakie mają organizatorzy. Nie chodzi mi też o korzyści laureatów.
        Jakie korzyści z tego cyklicznego teatru mają producenci?

DrukowanieDrukowanie
        Jak Konkurs przekłada się na innowacyjność produkcji , który z nagrodzonych projektów stał się lokomotywą , która pozwoliła jakiejś firmie rozwinąć się, uplasować w czołówce eksportu?
        Obawiam się, że to nie jest ważne dla organizatorów. Ważne jest organizowanie, bo to uzasadnia konieczność istnienia.
        Ciekawi mnie ile jeszcze firm wykorzystujących bursztyn zdąży upaść, zanim ktoś pójdzie po rozum do głowy i zacznie szkolić projektantów a nie nagradzać zabawę w design i w ten sposób hamować rozwój Polskiego Designu.
        Tak, wiem, regulamin tegorocznego konkursu akcentował funkcjonalność i powrót do istoty bursztynu, czyli kładł nacisk na piękno…
        Aż niemożliwe, ale jednak, po 18 latach organizatorzy dostrzegli
w bursztynie piękno.
        Uczestnicy zapewne też.

Tomasz Ogrodowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *